News - Granit Kończewo
 
 Zarejestrowanych: 108  September 21 2019 19:10:45
Powrót do strony głównej Granit Kończewo - Garbarnia Kępice 09.03.2013r. godzina 14.00 Siuntiniai
Nawigacja
Klub
  Powstanie klubu
  Statystyka zawodników
  Stadion
  Galeria

Seniorzy
  Kadra
  Tabela

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 108
Najnowszy Użytkownik: FedPetro
Reklama

eXtreme-fusion

Twierdza rozbita...
NewsyZdecydowanie najgorszy mecz w tym sezonie rozegrała drużyna Granitu Kończewo mierząc się na własnym terenie z zespołem Sokoła Szczypkowice. Gospodarze dali sobie strzelić aż 4 bramki pokonując bramkarza przyjezdnych tylko raz. Goście mocno nastawieni na grę ofensywną stwarzali sobie wiele sytuacji podbramkowych. Co pozwoliło im, po 13 minutach, prowadzić już 0 do 2 a pierwszą odsłonę spotkania wygrać aż 0:3. Granit zdecydowanie nie był tego dnia monolitem. W ataku brakowało pomysłu lub skuteczności jeśli już udało się stworzyć jakieś sytuacje. Liczba niecelnych podań i strat była porażająca. Nie udało się także uniknąć błędów w obronie. Morale opadło już całkowicie po samobójczej bramce Marcina Mościbrodzkiego. Na całe szczęście udało się strzelić chociaż gola honorowego, którego autorem został Piotr Jadłowski po ładnym dograniu Norberta Katschke. Kończewo ostatnio ewidentnie w gorszej kondycji fizycznej i psychicznej. Pora poukładać niektóre rzeczy w szatni i na treningach. Do zdobycia jeszcze 6 punktów. Głowa do góry Panowie i walczymy! JEDEN ZA WSZYSTKICH, WSZYSCY ZA JEDNEGO !!!
Porażek wyjazdowych ciąg dalszy...
NewsySrogie lanie otrzymał zespół Granitu w meczu z Chrobrym Charbrowo. Kończewo w mocno okrojonym składzie nie przełamało klątwy swoich meczów wyjazdowych. Po raz kolejny nie udało się zdobyć nawet bramki a gospodarze strzelili ich aż cztery. Drużyna gości przez całe spotkanie miała bardzo niewiele sytuacji podbramkowych w dodatku żadnej klarownej. Dopiero ostatni kwadrans to zdecydowane ataki Granitu ale szczęście tego dnia sprzyjało lepszym i Chrobry ustrzegł się od utraty gola. Paradoksalnie zawodnicy z Kończewa stworzyli sobie w 15 minut więcej sytuacji niż przez cały mecz. Czołówka niestety nadal się oddala a bez zwycięstw wyjazdowych można liczyć tylko na środek tabeli. Następny przeciwnik Sokół Szczypkowice. Czy będącemu ewidentnie pod formą Granitowi uda się po raz kolejny obronić Kończewską "twierdzę"?
Zwycięstwo dowiezione...
Aż siedem bramek padło w meczu między drużynami Granitu Kończewo i Błękitnych Główczyce. Kończewiacy znów niepokonani u siebie, jednak goście mieli swoje szanse na doprowadzenie do remisu. Gospodarze objęli prowadzenie po 20 minutach gry, kiedy to z 16 metra bramkę zdobył Marcin Podedworny. Jak się później okazało był to dobry dzień dla napastnika z Kończewa. Zawodnicy Granitu rozegrali bardzo dobrą pierwszą połowę spotkania jednocześnie zawdzięczając przysłowiowe zero z tyłu dobrej postawie Pikuły. W ofensywie Granitu brakowało tylko koncentracji przy oddawaniu strzałów na bramkę. Przed dobrą okazją stawali między innymi Prostak i Janikiewicz. Dobrze na lewym skrzydle radził sobie również Katschke. Jednak druga bramka padła dla gospodarzy po rzucie karnym. Indywidualną akcję przeprowadził Podedworny a obrońcy nie mogli go zatrzymać inaczej niż faulując. Sam poszkodowany, dosyć szczęśliwie ale wykorzystał karnego. Granit do przerwy schodził z dwubramkowym prowadzeniem. Nie mając zamiaru odpuszczać w drugiej połowie zdobywania kolejnych goli. Już w 46 minucie swojego hattricka w tym meczu ustrzelił Podedworny. Długie wybicie piłki przez Skórę, nieporozumienie między obrońcą a bramkarzem gości i napastnik Kończewa z bliskiej odległości pokonuje golkipera Błękitnych. 3:0. Zwycięstwo Granitu wydaje się być już pewne. Niestety po kilku minutach mecz z powodu kontuzji musiał opuścić Rudnik. Granit z krótką ławką tego dnia miał problem aby uzupełnić lukę w składzie. Goście przejęli inicjatywę w środku pola atakując większa liczbą graczy a w 52 minucie meczu strzałem z dystansu zdobyli bramkę na 3 do 1. Przyjezdni złapali wiatr w żagle i nadal atakowali. Chwilę później na szczęście znowu dał o sobie znać Podedworny. Co prawda z ogromną pomocą bramkarza gości ale udało się zdobyć czwartą bramkę tego dnia. Mimo tego to goście nadal dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali więcej groźnych sytuacji. Już po czterech minutach zdołali odpowiedzieć kolejną bramką. Wygrana główka w polu karnym. Dobre zgranie i kapitan Błękitnych z bliskiej odległości pakuje piłkę do siatki Kończewa. Pikuła pokonany po raz drugi. Goście zwietrzyli szansę. Granit sporadycznie odpowiada. Strzały na bramkę oddają między innymi Goleniewski i Jadłowski ale to Główczyce są w natarciu. Obrońcy Kończewa dwoją się i troją ale w 85 minucie nie udało się już zapobiec utracie kolejnej bramki. Zamieszanie w polu karnym. Do piłki szczęśliwie dopada zawodnik gości i jest bramka kontaktowa a zarazem druga tego dnia kapitana przyjezdnych. Do wyrównania zabrakło już czasu. Granit po nie najlepszym spotkaniu ale wygrywa 4 do 3. Najważniejsze trzy punkty i zwycięstwo na własnym terenie.
Klątwa meczów wyjazdowych...
Zawodnicy Granitu Kończewo po raz kolejny wrócili z meczu wyjazdowego bez punktów. Tym razem lepszy okazał się lider tabeli drużyna KS Włynkówko, która rozegrała bardzo dobre spotkanie. Należy jednak podkreślić, że goście mieli szansę nawet na zwycięstwo. Mecz stał bowiem na wysokim poziomie i obie drużyny stworzyły sobie sytuacje bramkowe. U Kończewiaków zabrakło jednak skuteczności. Gospodarze z kolei zaczęli od mocnego uderzenia ponieważ już w piątej minucie objęli prowadzenie. Dobrą prostopadłą piłkę zagrał Bukowski a jeszcze lepiej w polu karnym zachował się Abramczuk, mijając przyjęciem stopera gości i płaskim strzałem pokonując bramkarza Granitu. Obie strony starały się rozgrywać akcje krótkimi podaniami rzadko korzystając z długich piłek. Kończewo z kilkoma eksperymentalnymi zmianami w składzie nie do końca mogło odnaleźć się w ataku. Dlatego już od 46 minuty na boisko został desygnowany Arcimowicz, który zajął miejsce na środku ofensywy a na swoją pozycję wrócił Prostak. Gra układała się już dużo lepiej. Co pozwoliło na stworzenie kilku klarownych a jednej nawet 100% sytuacji na zdobycie bramki. Jednak Granit ma problem ze zdobywaniem goli na wyjeździe. Im dalej w mecz tym goście co raz bardziej musieli się otworzyć. Co skutkowało bardzo groźnymi kontrami ze strony gospodarzy ale mimo to Granit długo nie dopuszczał do starty kolejnej bramki. Jednak w 74 minucie spotkania, Włynkówko dopięło swego i zdobyło drugiego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę z własnego pola karnego wybił Świątek a brak asekuracji przed polem karnym pozwolił oddać celny strzał zawodnikowi gospodarzy. Piłka tuż przy słupku wpadła do siatki. Gospodarze mieli więcej sytuacji z gry jednak to goście zmarnowali te bardziej klarowne, nie zdobywając nawet bramki kontaktowej. Klątwa meczów wyjazdowych trwa nadal. Granit znowu musi gonić czołówkę. Kolejny przeciwnik Błękitni Główczyce.
Z liderem na piątkę z przodu...
W dobrej formie była ofensywa Granitu w meczu z liderem Słupskiej klasy A. Gospodarze trafiali od siatki rywala aż pięć razy. Po dwie bramki strzelili Karol Prostak i Marcin Podedworny a jedno trafienie dorzucił Patryk Roszak. Mecz stał na dobrym poziomie i obfitował w wiele akcji ofensywnych z obu stron. Granit szybko zdobył dużą przewagę i już w 24 minucie prowadził 3:0. Nadzieję gościom dała bramka strzelona w 41 minucie z rzutu wolnego. W drugiej odsłonie meczu zawodnicy ze Smołdzina chcąc odrobić straty przeprowadzali swoje ataki większą liczbą graczy co również dawało w ofensywie więcej miejsca graczom z Kończewa. Mecz był bardzo otwarty ale to gospodarzom udało się w 61 minucie powiększyć swoją przewagę. Mogłoby się wydawać, że goście w tym momencie się podłamią jednak zdołali bardzo szybko odpowiedzieć i już minutę później trafili do siatki Kończewa. Granit ewidentnie chwilowo rozluźniony i nieskoncentrowany za chwilę traci kolejną bramkę i wydaję się, że przy stanie 4 do 3 to goście są na fali. Nic bardziej mylnego bo już 60 sekund później, zawodnicy Granitu wracają na własciwe tory a ponownie na dwubramkowe prowadzenie wyprowadza ich w 70 minucie spotkania Karol Prostak. Obie drużyny miały jeszcze swoje dogodne sytuacje ale wynik nie uległ już zmianie. Świetny mecz dla oka a jeszcze cenniejsze 3 punkty dla Granitu. Następne wyzwanie KS Włynkówko.
Bez punktów na wyjeździe...
NewsyZespół Granitu Kończewo bez punktów zakończył szóstą kolejkę ligową. Lepsi na własnym boisku okazali się zawodnicy Korala Maszewo, wygrywając po bramce strzelonej z rzutu karnego w 51 minucie spotkania. Przez większość meczu gospodarze pod bramkę przyjezdnych przedostawali się za pomocą długich podań na dwóch szybkich napastników jednak oddawane przez nich strzały nie były specjalnie groźne. Granit starał się rozgrywać akcję w środku pola jednak dobra obrona zawodników z Maszewa zmuszała często do grania również daleką piłką do skrzydłowych lub napastnika. Jednak grający tego dnia na szpicy Mościbrodzki, nie miał zbyt wielkich szans z wysokimi stoperami Korala. Największym zagrożeniem ze strony gości były ataki skrzydłami gdzie po dograniach w pole karne bramki mogli strzelić między innymi Roszak, Mościbrodzki i Janikiewicz jednak zabrakło skuteczności i szczęścia. W drugiej połowie spotkania gospodarze nieco się cofnęli a Granit był zdecydowanie dłużej przy piłce. Pozwoliło to na stworzenie kilku sytuacji podbramkowych a najlepszą z nich miał Janikiewicz, który niepotrzebnie na 5 metrze od bramki szukał jeszcze dogrania do partnerów. Jednak Roszak i Jadłowski nawzajem sobie przeszkodzili. Goście oddali również kilka strzałów z dystansu a autorem najgroźniejszego był Karol Prostak, po którego próbie piłka minimalnie minęła bramkę Maszewa. Z biegiem czasu Granit grał bardziej ofensywnie co pozwoliło na przeprowadzanie szybkich i groźnych kontr gospodarzom. Koral po kilku takich akcjach był bardzo blisko zdobycia drugiego gola jednak raz dobrze bronił Więcek a kolejnym razem piłka niewiele minęła jego bramkę. Granit kolejny raz przegrywa na wyjeździe aczkolwiek nie można powiedzieć, że był zespołem gorszym. Teraz Kończewiaków czekają dwa ciężkie mecze, w których muszą zdobyć komplet punktów jeżeli chcą wróci do czołówki tabeli.
W lewych nogach siła...
NewsyW piątej kolejce ligowej obecnego sezonu Granit Kończewo podejmował na własnym stadionie drużynę Zenitu Redkowice. W dotychczasowych spotkaniach tych zespołów nie było ani jednego jednostronnego meczu więc i tym razem można było spodziewać się wielu sytuacji podbramkowych oraz walki o każdy metr boiska. Do głosu pierwsi doszli goście, którzy w pierwszym kwadransie oddali kilka strzałów z dystansu jednak piłka nie znalazła drogi do siatki. W dalszej części meczu swoje sytuacje zaczęli stwarzać również gospodarze. Atakując przeważnie swoją lewą stroną gdzie dobrze tego dnia dysponowany był Patryk Roszak. Gra była chwilami szarpana jednak toczona w dosyć szybkim tempie. Kibice nie mogli narzekać na brak akcji ofensywnych. W drugiej odsłonie spotkania sytuacji podbramkowych było jeszcze więcej. Goście nadal sporo uderzali z dystansu ale Więcek wciąż był czujny a pozostali zawodnicy skutecznie go asekurowali wybijając nawet raz futbolówkę z linii bramkowej. Drugi mecz Granitu w tym sezonie na "zero z tyłu". Jak się okazało to był dzień lewonożnych zawodników Kończewa. W 57 minucie bezpańską piłkę na ok. 25 metrze od bramki gości, przejął Jóźwik i strzałem z powietrza wpakował ją w okienko. Bramkarz Zenitu bez szans. Drugi gol a pierwszy w meczu ligowym, młodego stażem lewego obrońcy Granitu. Kolejną bramkę gospodarze zdobyli w 74 minucie meczu. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, goalkeeper gości zbił piłkę na słupek a ta szczęśliwie spadła pod nogi Podedwornego. Zagranie lewą nogą wzdłuż bramki i futbolówka trafia do dobrze ustawionego w "piątce" Roszaka. Młody skrzydłowy z Kończewa dostawia lewą nogę i Granit cieszy się w dwubramkowego prowadzenia. Zenit do końca się nie poddawał ale nie udało się zdobyć choćby kontaktowego gola. Granit dopisuje sobie kolejne trzy punkty i wskakuje tym samym na trzecie miejsce w lidze.
O włos od porażki...
NewsyW zmienionym terminie, na prośbę drużyny Poloneza Bobrowniki, rozegrała swój czwarty mecz ligowy w tym sezonie drużyna Granitu Kończewo. Mecz odbył się w środę 14.09.2016 o godzinie 17:00 w Kończewie. Grający w roli gospodarza zawodnicy Poloneza większość swoich akcji ofensywnych kreowali poprzez długie zagrania na wysokiego, grającego dobrze w powietrzu napastnika, który zgrywał futbolówkę do pozostałych partnerów. W taki też sposób w 19 minucie drużyna z Bobrownik dopięła swego i objęła prowadzenie. Granit miał również swoje sytuacje ale w okazjach "sam na sam" ,po dobrych zagraniach ze środka pola Wąsowicza, zabrakło skuteczności. Druga połowa to już zdecydowana przewaga "gości". Znowu kilka niewykorzystanych sytuacji "sam na sam" z bramkarzem Poloneza. Granit od 75 minuty, po czerwonej kartce dla zawodnika z Bobrownik, grał w przewadze ale dopiero w doliczonym czasie gry udało się uratować remis. Ze skrzydła dobrze dośrodkował Stachura a strzałem z pierwszej piłki bramkę zdobył Podedworny. Kończewo obronione w ostatnich sekundach meczu. Zdobyty też cenny punkt wyjazdowy.
Powrót na właściwe tory...
Newsy11 września 2016 roku w gorące, słoneczne popołudnie na stadionie w Kończewie zawodnicy tamtejszego Granitu rozegrali swoje trzecie spotkanie ligowe. Tym razem ich przeciwnikiem była drużyna KS Damnicy. Goście przyjechali do Kończewa z dobrym nastawieniem po pewnym zwycięstwie z poprzedniej kolejki z Chrobrym Charbrowo (5:0). Granit z kolei musiał podnieść się po dwóch porażkach z rzędu. Najpierw wysoka przegrana z Bruskowem a następnie odpadnięcie z rozgrywek Pucharu Polski po spotkaniu z Garbarnią Kępice. Od pierwszych minuty było widać spore zaangażowanie w mecz z obu stron. Kilka pierwszych minut dało nadzieję na otwarty przebieg spotkania i dużą liczbę bramek. Na szczęście dla gospodarzy to Granit bardzo szybko i jako pierwszy trafił do siatki. Już w 4. minucie meczu po długim zagraniu stopera Jadłowskiego z "5", błąd obrońców z profesorskim spokojem wykorzystał wracający do pierwszego składu Wąsowicz, który z piątego metra lewą nogą przelobował bramkarza gości. 1:0 dla gospodarzy i ogromna zachęta do zdobywania następnym bramek. Zawodnicy z Damnicy starają się nie załamywać jednak w ich poczynaniach widać lekką niepewność co po upływie kolejnych 4 minut znakomicie wykorzystuje Mościbrodzki. Szybko i zdecydowanie rusza w stronę próbujących rozgrywać piłkę stoperów gości. Udaje mu się zablokować jedno z podań a do odbitej, bezpańskiej piłki dopada Świątek i strzałem bez przyjęcia kieruje ją do pustej bramki. Tak szybko zdobyte dwa gole ustawiły nieco przebieg spotkania. Gracze z Damnicy starali się odrobić straty, potrafili rozegrać kilka składnych akcji jednak zabrakło skutecznego wykończenia. Obrona granitu grała bardzo czujnie, również przy stałych fragmentach gry, których przyjezdni wypracowali sobie całkiem sporo. Granit nie pozostawał dłużny w liczbie tworzonych sytuacji podbramkowych a przed swoimi szansami stawali między innymi Podedworny, Roszak i Mościbrodzki. Na kolejnego gola musieliśmy jednak czekać aż do 44 minuty. Piłkę na prawej stronie boiska dobrze rozegrali Świątek i Mościbrodzki, a boczny pomocnik z Kończewa popisał się dodatkowo świetnym dośrodkowaniem na długi słupek gdzie akcję bardzo dobrze zamykał Patryk Roszak. Strzał z pierwszej piłki i jest 3:0. To już trzeci gol tego zawodnika w tym sezonie. Granit z dużą przewagą mentalną i bramkową schodzi po chwili na przerwę. Jak można było się spodziewać, zawodnicy z Damnicy ruszają zdecydowanie do ataku od początku drugiej części spotkania. Oddają sporo strzałów na bramkę tworząc sobie przewagę głównie w środku pola. Jednak Więcek tego dnia spisuje się bardzo dobrze. Granit przetrzymuje napór gości i zaczyna znowu przeważać na boisku. Trener Jadłowski dokonuje kilku roszad na placu gry. Do walki desygnuje również Warwasa, który już po chwili od wejścia na boisko mógł zdobyć bramkę, jednak trafił z bliskiej odległości w słupek. Granit dalej sporo atakuje. Przed szansą staje tym razem Janikiewicz po dobrej "klepce" z Warwasem ale bramkarz przyjezdnych nie daje się pokonać. Kilka minut później Kończewo jednak dopięło swego i zdobyło kolejnego gola. Dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego Świątka, i jeszcze lepsze uderzenie z woleja Bartka Warwasa. Bramkarz gości bez szans a napastnik gospodarzy zdobywa swoją pierwszą bramkę w meczu ligowym w tym sezonie. Damnica już mocno podłamana. Goście za pewne chcieliby już zakończyć mecz jednak Granit nie odpuszcza. Kolejna zmiana w zespole gospodarzy. Na boisku melduje się nowy zawodnik Arcimowicz. I już po 9 minutach zdobywa swoją debiutancką bramkę w lidze. Kolejna dobra akcja po lewej stronie Roszaka. Piłka po jego strzale trafia jednak w słupek ale szczęśliwie spada pod nogi nowego napastnika w drużynie Kończewa a ten z pierwszej piłki pakuje ją do siatki. Wynik meczu ustalony na 5 do 0. Budowanie twierdzy w Kończewie nadal trwa. Świetny mecz całego zespołu. Walka na całym boisku i pełne poświęcenie. Dobra atmosfera wraca do szatni Kończewa. Kolejny mecz już w środę z Polonezem Bobrowniki. Oby mecz z Damnicą zapoczątkował długą serię zwycięstw. Do boju drużyno!
Na wyjeździe już trudniej...
NewsyZimny prysznic po pierwszym i efektownym zwycięstwie, otrzymali zawodnicy z Kończewa. W drugiej kolejce tegorocznego sezonu zanotowali w Bruskowie Wielkim porażkę 3:0. Trener Granitu zdecydował się tego dnia na nieco inne ustawienie, desygnując do gry tylko 3 obrońców i próbując tym samym stworzyć przewagę w linii pomocy. Jednak to gospodarze od pierwszych minut narzucili swój styl gry i stwarzali sobie więcej groźnych sytuacji. Kilka razy w bramce Kończewiaków dobrze spisał się Więcek a obrona gości przez większość pierwszej połowy miała pełne ręce roboty. Jednak gospodarze w 35 minucie dopięli swojego i po którymś już z kolei rzucie rożnym zdobyli swojego pierwszego gola w tym spotkaniu. Dobre dośrodkowanie z narożnika boiska wykorzystał Adam Klimczuk. 7 minut później zawodnicy SwePol Link cieszyli się ponownie. Prawą flanką samodzielną akcję przeprowadził obrońca z Bruskowa i po dobrym dośrodkowaniu piłka ponownie wpada do siatki Granitu. Tym razem celnym strzałem głową popisał się Dominik Zagórowski. Mimo bardzo niekorzystnego wyniku goście nie poddawali się. Oddali na bramkę przeciwnika 2 strzały a największe zamieszanie stwarzali po rzutach rożnych. Jednak z żadnej akcji nic groźniejszego nie wyniknęło. Gdy wydawało się, że sędzia zakończy pierwszą część spotkania. Kończewo zdążyło stracić jeszcze jedną bramkę. Długą piłkę za linię obrońców chciał przeciąć Więcek. Jednak ta niefortunnie odbiła się od niego i spadła pod nogi zawodnika gospodarzy, który wpakował ją do bramki. Drugi gol Dominika Zagórowskiego w tym meczu. W drugiej połowie, po dokonaniu przez trenera Jadłowskiego kilku zmian, gra przyjezdnych wyglądała już lepiej. Przede wszystkim Bruskowo W. nie było w stanie stworzyć sobie tak wielu okazji bramkowych jak przed przerwą. Aczkolwiek w jednej z nich Granit przed stratą czwartego gola uratował słupek. Kończewo miało w drugiej odsłonie spotkania swoje sytuacje. Między innym oko w oko z bramkarzem SwePol Link stanął Arek Jędrak, jednak na śliskiej murawie nie był w stanie oddać dokładnego strzału i piłkę ciałem zatrzymał golkeeper gospodarzy. Bramce Bruskowa granit zagroził jeszcze po dośrodkowaniu wzdłuż bramki Podedwornego jednak Jędrak nie sięgnął piłki, oraz po strzałach z dystansu i rzutu wolnego Świątka. Sprytne rozegranie stałego fragmentu gry również nie przyniosło efektu choć zaskoczyło nieco zawodników gospodarzy. W drugiej połowie meczu nie oglądaliśmy żadnych bramek. Kilka błędów z pierwszej odsłony spotkania kosztowało Granit pierwszą porażkę wyjazdową. SwePol Link 3, Granit 0. Oby w następnym meczu poszło lepiej.
Mocno i zdecydowanie na starcie
NewsyNa inaugurację sezonu 2016/17 Granit na własnym boisku zmierzył się z Echem Biesowice. Jak przystało na spotkania tych drużyn nie brakowało walki, kartek i przede wszystkim bramek. Obie ekipy chciały rozpocząć nowy sezon od zwycięstwa a Granit dodatkowo odbudować status twierdzy w Kończewie. I tak dnia 28 sierpnia 2016 roku o godzinie 13:00 w mocno spóźnionej aczkolwiek piekielnej letniej aurze rozpoczęło się widowisko. Przez pierwsze 20 minut mecz wyróżniał się jedynie zaangażowaniem zawodników. Widać było, że tego dnia nikt nie odpuści. Sędzia często musiał przerywać grę, a klarownych sytuacji było jak na lekarstwo. Przed najlepszą okazją stanął zawodnik gości Krzysztof Wasilewski, jednak piłkę po jego strzale intuicyjnie nad poprzeczką przeniósł Kamil Więcek. 2 minuty później „Kiniu” okazał się jednak bardziej skuteczny. Arbiter podyktował rzut wolny na wysokości połowy boiska. Szybkie, długie zagranie za linię obrony gospodarzy. Zawodnik Echa przyjęciem ułożył sobie piłkę do strzału i mocno i precyzyjnie posłał ją w długi róg bramki. Więcek bez szans. Goście cieszą się z prowadzenia. To jednak mocno nie odmieniło obrazu spotkania. Do 40 minuty żółtą kartką ukarani zostali już trzej piłkarze. W tym jedną Paweł Janikiewicz po faulu na 16 metrze po dobrej akcji gości. Piłkę po strzale z rzutu wolnego przed siebie wybił Więcek. Dobitka pomocnika Echa i futbolówka w siatce. Radość wśród „zielonych”, jednak arbiter boczny uniósł chorągiewkę i zasygnalizował spalonego. Gra nadal szarpana. Kilka minut przed przerwą po spornej piłce w środku boiska, futbolówka przypadkowo spada pod nogi Marcina Podedwornego. Mocny ale niestety niecelny strzał w stronę bramki gości. Zmarnowana dobra okazja. Jak się jednak okazało, skuteczność przyszła chwilę później. W 42 minucie piłkę z lewej strony boiska dobrze zgrał Jóźwik, minął tym podaniem wysoko ustawioną obronę gości a w stronę bramki „sam na sam” ruszył Podedworny. Mimo pogoni obrońcy z Biesowic, nowy nabytek Granitu w swoim ligowym debiucie szczęśliwie wcisnął piłkę do siatki. Remis. Kończewo po wznowieniu gry ze środka boiska mocno ruszyło do przodu. Piłkę ponownie przejął Podedworny jednak tym razem przy zagraniu do Warwasa fortuna nie sprzyjała. Po chwili sędzia zaprosił zawodników na przerwę. W drugiej połowie spotkania nadal sporo fauli. Mecz jest dosyć wyczerpujący. Trener gospodarzy w 57 minucie wymienia już drugiego gracza. Wymienia tym samym prawą stronę Granitu. Rudnik i Goleniewski dobrze się uzupełniają. Widać problemy na lewej stronie gości. Jak się jednak okazało roszady w składzie najlepiej wpłynęły na Patryka Roszaka. Zawodnik Granitu na lewej flance zdecydowanie lepiej się odnalazł czego wyraz dały dwie zdobyte bramki w krótkim okresie czasu. Najpierw w 61 minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Świątka, dobrze w powietrzu powalczył Schramka. Jego strzał został zablokowany, jednak piłka szczęśliwie padła łupem Roszaka a ten głową wcisnął ją do bramki gości. Granit prowadzi i jednocześnie nie odpuszcza. 4 minuty później po długiej piłce w pole karne BIesowic dobrze w powietrzu powalczył Rudnik. Piłka spadła mu jeszcze pod nogi. Dobre dośrodkowanie wzdłuż bramki a akcję zamyka nie kto inny jak Patryk Roszak. Dokłada prawą nogę do piłki i zdobywa kolejnego gola. Szaleństwo w Kończewie. Granit prowadzi 3:1. Szybka strata dwóch bramek podcięła lekko skrzydła graczom przyjezdnym. Widoczny jest też spadek sił. Zdecydowanie więcej miejsca w środku pola. Dodatkowo trener Jadłowski zmienia ustawienia na trzech zawodników w środku linii pomocy. Gospodarze wykorzystują jedną z takich przewag. Krótkie rozegranie w centralnej części boiska i podanie do Podedwornego. Granit w przewadze 3 na 2. Jednak napastnik bierze sprawy w swoje ręce. Zwód w lewo, zwód w prawo i strzał przy samym słupku bramki gości. Wynik ustalony na 4 do 1 dla gospodarzy. Biesowice nie są w stanie się już podnieść. Oddają kilka strzałów z rzutów wolnych oraz jeden po dobrej akcji K. Wasilewskiego jednak bez większego zagrożenia. Raz piłka nie trafiała w światło bramki innym razem dobrze ustawiał się Więcek. Granit pewnie dowiózł zwycięstwo do końca jednak przez ostatnie kilka minut musiał radzić sobie w 10. Po drugim faulu na żółtą kartkę boisko musiał opuścić Roszak. Jego miejsce na lewej flance zajął Katschke, który wszedł na plac gry 4 minuty wcześniej. Mimo krótkiej obecności na boisku miał On swoją okazję do zdobycia bramki. W 88 minucie pojedynek biegowy z obrońcą z Biesowic toczy Świątek. Dogania będącego zdecydowanie bliżej piłki zawodnika gości i sprytem, wyczuwając jego intencje odbiera piłkę. Wpada pole karnego i wzdłuż 5 metra od bramki zagrywa do Katschke. Granit blisko piątego gola jednak w ostatnie chwili piłkę z nogi młodego pomocnika ‘ściąga” obrońca Echa. Kończewo pewnie wygrywa swój pierwszy mecz i podnosi swoje morale po pokonaniu trudnego przeciwnika jakim zawsze jest drużyna z Biesowic. Pierwszy mecz na drodze odbudowy twierdzy w Kończewie zakończony sukcesem. Warto podkreślić duże zaangażowanie całej drużyny i udane debiuty wszystkich nowych zawodników. Za tydzień czeka nas wyjazd do Bruskowa Wielkiego gdzie podejmiemy kolejnego trudnego przeciwnika. Tak dalej Panowie smiley
Strona 3 z 38 < 1 2 3 4 5 6 > >>
Losowa Fotka


Pomorze Potęgowo - Granit Kończewo
Ostatni mecz
SENIORZY :

Słupia Kobylnica
4:4
Granit Kończewo

STRZELCY BRAMEK

SEZON 2017/18:

Paweł Janikiewicz - 6
Piotr Jadłowski - 4
Mateusz Świątek - 3
Piotr Michalak - 2
Patryk Roszak - 3
Cezary Rudnik -1
Paweł Graś - 1
Rafał Arcimowicz - 1
Dominik Stachura - 1
ASYSTENCI

SEZON 2017/18:

Mateusz Świątek - 6
Paweł Graś - 3
Piotr Jadłowski - 2
Dominik Stachura - 2
Paweł Janikieiwcz - 2
Rafał Arcimowicz - 1
Patryk Roszak - 1
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Powered by PHP-Fusion
Copyright © 2008 by B.Wrze
4,251,170 Unikalnych wizyt